Studenci Harvardu nie potrafią imprezować? To obiegowa opinia, rozpowszechniana oczywiście przez zazdrośników z Yale! W rzeczywistości jest zupełnie przeciwnie – harvardczycy umieją się bawić i imprezują jak szaleni. Dla freshmen – studentów I roku może być na początku trudno rozeznać się, kiedy i gdzie odbywają się najlepsze imprezy. Wiele z nich jest nienagłaśnianych, ukryte są w specjalnych “party-suites” domów studenckich, a żeby się na nie dostać, trzeba być na liście gości. Wystarczy jednak trzymać się z “właściwymi ludźmi” bądź poznać dobrze mapę “właściwych miejsc” by harvardzka scena imprezowa stanęła przez nami otworem. Przestrzeni do imprezowania w budynkach akademików kryje się dziesiątki, a władze uczelni… niedawno postanowiły nawet dotować niektóre z “domówek”.
Archive for the ‘Życie codzienne na Harvardzie’ Category
Jak się bawią studenci Harvardu
Rekordowa liczba przyznanych stypendiów na Harvardzie
Liczba aplikacji składanych na Uniwersytet Harvarda podwoiła się od 1994 roku. Wzrost nastąpił szczególnie w ciągu ostatnich kilku lat – kiedy uczelnia wprowadziła szereg inicjatyw, związanych z pomocą finansową dla studentów. Ale 2010 to wyjątkowy rok dla Harvardu. Pierwszy raz w historii podania o przyjęcie złożyło ponad 30 tys. kandydatów. Harvard zaakceptował rekordową liczbę 2110 studentów i przyznał największą dotąd liczbę stypendiów need-based. Pomoc finansową, średnio w wysokości 40 tys. dolarów, otrzyma ponad 60% z przyjętych studentów. W sumie, uczelnia przeznaczyła w tym roku aż 158 milionów dolarów, aby umożliwić podjęcie studiów najlepszym kandydatom, których rodzinne dochody nie pozwoliłyby na pokrycie czesnego. (więcej…)
Harvard Yard – krótki przewodnik po kampusie
Kampus Harvardu, położony w centralnej części Cambridge, to nie tylko miejsce, gdzie żyją i uczą się studenci najbardziej prestiżowego uniwersytetu w USA, ale i atrakcja turystyczna. Latem ściągają tutaj wycieczki z całych Stanów Zjednoczonych i ze świata, żeby zobaczyć dzieła znanych architektów i historyczne budynki. Takie, jak XIX-wieczny Sever Hall, wpisany na listę narodowych zabytków USA, czy Widener Library – największą na świecie uniwersytecką bibliotekę. Wszyscy turyści chcą także zrobić sobie zdjęcie pod pomnikiem Johna Harvarda, obiektem rozmaitych studenckich żartów, zwanym także statuą 3 kłamstw. Powierzchnia całego kampusu jest imponująca – obecnie zajmuje ponad 900 m2.
Następcy Facebooka – nowe serwisy skierowane do studentów Harvardu
Dzisiaj serwis społecznościowy Facebook to właściwie 3. co do wielkości państwo, a Mark Zuckerberg – jeden z najmłodszych miliarderów świata. I chociaż Facebook zmienił oblicze Internetu i społeczeństwa w ostatnich latach, to nie jedyny wirtualny fenomen autorstwa studentów Harvardu. Wkrótce po Facebooku nastąpił boom na internetowe nowinki, wynajdywane na potrzeby harvardzkiej społeczności. Od maja w sieci raczkuje www.harvardsell.com, który umożliwia studentom nabycie za bezcen mebli i sprzętu RTV od starszych kolegów. Jeśli zamiast wymiany dóbr materialnych interesuje Was “wymiana myśli” – ułatwi to narzędzie Dantoon, czyli portal stworzony ostatniej jesieni przez absolwenta Harvardu. A dla wszystkich lubiących narzekać na swoje życie na kampusie – studencka gazeta lifestylowa The Voice udostępniła niedawno platformę Harvard FML (F*ck My Life).
“Seryjny wydzwaniacz” powraca
Uniwersytet Harvarda, a dokładniej, studenci Harvardu, a jeszcze dokładniej – studentki, mają swojego tajemniczego wielbiciela. Seria kwietniowych incydentów w Mather i Leverett House budzi podejrzenia, że “seryjny wydzwaniacz”, który rok temu zakłócał sen mieszkańcom dormitorów, znów się zaktywizował. “Wydzwaniacz” przedstawia się jako “Michael” i najczęściej jest smutny. Prosi, żeby chwilę z nim porozmawiać. A potem dzwoni do pokoju obok i po kolei do wszystkich, zachowując ciąg numeryczny. Historia powtarza się co jakiś czas od lat 90′. Niby żadne przestępstwo – dzwonienie nie jest nielegalne, a policja, poza ewentualnym pouczeniem żartownisia niewiele może zaradzić. Władze uczelni potraktowały jednak sprawę poważnie i rozesłały do studentów specjalny biuletyn ze wskazówkami, jak się zachować w przypadku dziwnych telefonów.
“Martwy tydzień” i sesja
Sesja – ulubione słowo każdego studenta, na Harvardzie łączy się z kilkoma tradycjami. Pod koniec semestru letniego i zimowego – odpowiednio: z początkiem grudnia i z końcem kwietnia, zaczyna się “Reading Period”, na niektórych amerykańskich uczelniach zwany też sympatycznie “Dead Week”. To czas, kiedy życie na kampusie praktycznie zamiera. Nie ma już ćwiczeń i wykładów, wszelkie spotkania studenckich klubów i organizacji są zawieszone, a studenci spędzają dnie i noce w bibliotekach, na ławkach Harvard Yard i w dormitoriach, oddając się wspaniałej, ale stresującej czynności – czytaniu. Reading Period, wprowadzony do kalendarza akademickiego 83 lata temu przez rektora A. Lawrence Lowella, na początku trwał prawie cały miesiąc. Dzisiaj – dokładnie tydzień i kończy go Primal Scream – słynny nocny bieg golasów po kampusie w ramach odstresowania się przed egzaminami.
Książki i trunki, czyli co się nosi na Harvardzie
Jak wyglądają na co dzień studenci Harvardu? Czy istnieje jakiś akademicki dress-code? Studentki pierwszego roku, po przeprowadzeniu się na kampus ze zdziwieniem zauważają czasem, że biznesowe garsonki, które zabrały ze sobą z domu, wcale nie są “in” na Harvard Business School. A odziani w dżinsy i powyciągane t-shirty adepci Faculty of Arts and Sciences szybko czują się zainspirowani, by swoim wyglądem zająć się również w bardziej kreatywny sposób. Ostatnio, studenci Harvardu zostali trochę zmobilizowani do pracy nad swoim stylem – albo jego brakiem – zwłaszcza przez jesienną kolekcję Prady, inspirowaną podobno “stylem Harvardu” oraz wejście na rynek marki odzieżowej Harvard Yard. Jak napisała wtedy blogerka modowa New York Magazine, Amy Odell – “Coś podejrzanego dzieje się na Harvardzie: uniwersytet stara się być modny, a nawet szykowny”.
Tak zaczynał Doktor House
Absolwent studiów medycznych w USA do zdiagnozowania pacjenta będzie potrzebował komputera. Polak wyjmie z walizki stetoskop i poradzi sobie nawet na bezludnej wyspie. Za to Amerykanin przeprowadzi wywiad zadając choremu otwarte pytania i będzie się starał o jak najbardziej przyjazną relację z pacjentem. Harvard Medical School, założona w 1782 roku, obecnie zajmuje I miejsce w rankingu amerykańskich szkół prowadzących własne badania. Co roku jej mury opuszcza blisko 200. lekarzy, a na liście absolwentów ma już 13. noblistów w dziedzinie medycyny.
Sport na Harvardzie
Amerykańskie podejście do sportu i nauki przypomina bardziej starożytną Grecję, niż nasze rodzime podwórko. W Polsce, hasło “sport na studiach” może budzić skojarzenia z Akademią Wychowania Fizycznego albo zimową eskapadą ze znajomymi na snowboard. A najczęściej, oznacza po prostu “ten niezaliczony semestr wuefu, przez który nie mogę obronić się w terminie”. Harvard tymczasem, już na etapie rekrutacji kandydatów bierze pod uwagę nie tylko wyniki w nauce, ale i osiągnięcia sportowe. Ważne jest zachowanie odpowiednich proporcji między zdobywaniem wiedzy a ćwiczeniami fizycznymi, ale raczej nie do pomyślenia jest, żeby ktoś dobrze wykształcony był jednocześnie zupełnie niewysportowany.
Randka w Cambridge – Love Story, Love@Harvard czy True Love Revolution?
Jesteś na kampusie razem z 7000 innych studentów z ponad 50 stanów Ameryki i 80 krajów. Codziennie próbujesz się odnaleźć na planie 3,500 wykładów i ćwiczeń, ponad 40 organizacji uniwersyteckich, 12 akademików i 17 dormitorów. A teraz przyjmijmy, że w tym wszystkim marzysz jeszcze, żeby spotkać miłość swojego życia. Jaką drogę wybierzesz? Popełnisz wzruszający mezalians jak bohaterowie Love Story, zostaniesz gwiazdą studenckiej telewizji HUTV, czy zaszokujesz wszystkich kryształową reputacją w imię True Love Revolution? Dzisiaj będzie o randkach na Harvardzie - przedstawiamy modele: łzawo-romantyczny, rozrywkowo-medialny i rewolucyjnie… konserwatywny.